Olga Malinkiewicz

Uzdolniona wizjonerka

Olga Malinkiewicz była jedną ze zdolnych i ambitnych studentek. Jednak jeszcze kilka lat temu nikt się nie spodziewał, że media będą o niej pisać „cudowne dziecko chemii”, „rewolucjonistka z Warszawy” czy „polski Edison”. Jak wyglądała jej droga do odkrycia, które stało się kamieniem milowym w energetyce słonecznej?

Początki fascynacji fizyką

Od najmłodszych lat interesowała się otaczającym ją światem. Lekcje w szkole nie zawsze wydawały jej się takie ciekawe, więc często się na nich nudziła. Ale do czasu. W pewnym momencie w jej ręce wpadła książka „Hiperprzestrzeń”, którą napisał wizjoner cywilizacji technologicznej, Michio Kaku. – Fascynująca lektura. Trzysta stron o fizyce, żywym językiem, bez jednego wzoru. Odkryłam wtedy, że nauka nie musi boleć – opowiada badaczka.

Z Warszawy do Walencji

Postanowiła, że będzie studiować fizykę na Uniwersytecie Warszawskim. Od razu zabrała się za konstruowanie, czego wynikiem było zbudowanie rodzaju radaru laserowego. Możliwości polskiej uczelni szybko przestały jej wystarczać. Z dyplomem licencjata wyjechała do Hiszpanii. Początkowo kształciła się na politechnice w Barcelonie, a później rozpoczęła studia doktoranckie na uniwersytecie w Walencji. Wybrała specjalizację w dziedzinie fotowoltaiki, czyli nauki o przetwarzaniu światła słonecznego w energię elektryczną.

Rewolucyjne odkrycie

Jednym z powierzonych jej zadań było uzyskanie gazowej postaci minerałów zwanych perowskitami. W laboratorium były jednak tylko materiały przydatne w stosowaniu diod. Okazało się, że ich użycie było strzałem w dziesiątkę. Przełomowa technologia budowy ogniw słonecznych wkrótce trafiła do urzędu patentowego. Opisały ją prestiżowe magazyny naukowe z całego świata. Posypały się nagrody, słowa uznania od autorytetów i oferty współpracy od wielu firm.

Kierunek: Polska

Przedsiębiorcza doktorantka stwierdziła jednak, że skoro opracowana przez nią technologia wzbudziła tak duże zainteresowanie, to sama zajmie się wprowadzeniem jej do przemysłu. Porzuciła życie w Walencji i w 2014 roku powróciła do Polski. Razem z Piotrem Krychem i Arturem Kupczunasem założyła spółkę Saule Technologies. Olga Malinkiewicz badania nad nową technologią kontynuuje we Wrocławiu w nowoczesnym laboratorium Centrum Badań EIT+. Współpracuje z naukowcami z całej Europy. – Wierzę w tę technologię. Jestem przekonana o jej przyszłym wielkim sukcesie, dlatego zależy mi na jak najszybszej komercjalizacji. Ale nie gdziekolwiek. Marzę o tym, żeby pracować w Polsce, a nie u zagranicznych sąsiadów. W naszym kraju jest bowiem ogromny potencjał. Nie ma co zwlekać. Cały świat biegnie do przodu, a my mamy światowej klasy sprzęt, który nie powinien się kurzyć – dodaje Olga Malinkiewicz.

Wyścig o wykorzystanie technologii w biznesie

Obecnie trwa wyścig z kilkoma zagranicznymi spółkami o to, kto pierwszy dostarczy gotowy produkt na rynek. Potrzebne jest dofinansowanie prac badawczo-wdrożeniowych, dlatego Saule Technologies prezentuje swoje osiągnięcia na międzynarodowych konferencjach, ubiega się o granty i poszukuje inwestorów. Spółka zainicjowała również stworzenie klastra, którego celem jest jak najszybsze wprowadzenie na rynek i do powszechnego użytku perowskitowych ogniw słonecznych. Czy to właśnie w Polsce rozpocznie się rewolucja rynku energetycznego? Olga Malinkiewicz patrzy w przyszłość z optymizmem. – To dla nas ogromna szansa, żeby stworzyć coś przełomowego. Co więcej, technologia oparta na perowskitach jest tania i Polskę na nią stać. Nie chciałabym zmarnować takiej szansy – podkreśla badaczka, która w międzyczasie została również ambasadorką nauki Ministerstwa Nauki i Szkolnictwa Wyższego.